Tuesday, 7 September 2010

Repatriant na dorobku

Blog powinien byc chyba w swoim zalozeniu, swojej idei powstania, odzwierciedleniem mysli, dzialan i wydarzen z zycia swojego autora. Takim zerojednynkowym zapisem tego co w realu.

Moj ostatni wpis tutaj to luty 2010............
Slomiany zapal? Byc moze. Natlok wydarzen? No toz tylko o nich blogowac tak? Coz.......

Dzieki Bogu (w Boga nie wierze, ale wyrazenie utarlo sie i w mojej swiadomosci jezykowej) udalo mi sie dobic juz wrzesnia roku panskiego (kolejne!!!).
Zmian co niemiara! Ale poniewaz nie mam zamiaru ocierac sie tutaj o zaden elektroniczny exhibicjonizm nie bede o nich mowil wcale. Jedno jest jasne: Anglia zamienila sie w Polske, kamienista plaza w wykaszany nieregularnie trawnik i betonowy chodnik! Zimne lato i ciepla jesien w cieple lato i cholernie zimna jesien! Tyle co do zmian na ten moment. O kolejnych zapewne niebawem.
Wazne jest jedno: Polska nie taka straszna a kto mowi inaczej ma jakies ukryte powody. Generalizowac nie warto i nie powinno sie, chyba ze na sile chce sie samemu sobie i wszystkim dookola udowodnic cos co istnieje tylko w czyjejs glowie. Kropka. Koniec manifestu!

P.S. Polskie znaki zapisu powroca gdy w koncu i moj komputer odzyska swiadomosc przebywania w tym kraju w srodku Europy, gdzie samochody ciagle.....itd. Jak narazie dumnie trzyma sie swojego przekonania ze za rogiem stoi fish and chips a ekipa jezdzi z lewej strony. Walka trwa.



No comments:

Post a Comment