Dla jednych nowy rok to kolejna czerwona data w kalendarzu, a tym samym okazja do tradycyjnej noworocznej najebki byle gdzie (tradycyjne pod chmurka z flaszka taniego szampanowca) , byle z kim (ej zeby jeszcze pamietac jego/jej imie dnia drugiego), byle jak....no jakos trzeba tak?
Dla innych to nic nie znaczy, kupuje nowy notatnik osobisty vel. organizer i jak co roku przysiegam sam sobie, ze bede go aktualizowal, zapisywaj sobie wszystkie TO DO, zagladal tam, by pamietac.
Co jednak zrobic, gdy nie dosc ze to coroczne gowno, dzieki Bogu darmowe, lezy na polce, stole, biurku, a ja srednio raz na 2 miesiace przypominam sobie o jego istnieniu i wtedy mam ochote wpisac tam jak najwiecej sie da za jednym zamachem. Ze niby nie daje dupy, pamietam, zapisuje, organizuje sie i w ogole jestem profi i cacy. A gowno, nie jestem. Organizer nie dla mnie. Ale ze ma nowy na 2010 to chociaz pamietam jaki mamy rok.
Ci bardziej natchnieni maja inny hype! Postanowienia noworocznej, New Years Resolutions. Zupelnie osobiste, lub powtarzanej kazdemy w kolejce do baru tuz po polnocy, gdy peak juz minal i zostalo jedno, najebac sie szybciutko i off we go na afterek. Ewakuuj sie z klubu.
Tresc postanowienia niewazna, osobiste? Bzdura! Panuje chyba przekonanie, ze im wiecej razy powtorzy sie jego tresc nabierze ono mocy sprawczej. Co wypowiedziane staje sie rzeczywiste!
Rzucilem palenie,coz dobrze dla Ciebie, zle dla Philipa Morrisa, Nie jem wiecej fast-foodow (przy wadze 130 kg to jak zero fajki przy raku z przerzutami...too late! Nie zdradasz juz swojej panny, no to kolega przejmie kochanke. Recycling kultury w nowej odslonie! :D
Tuz po nowym roku wzrasta ponoc liczba osob uprawiajacych jogging na najlepszej do tego trasie wiodacej wzdluz wybrzeza. Sam nie poczynil bym tej obserwacji nawet za milion lat, bo sam nie biegam. Podsunieta mi przez znajomego (zapalonego biegacza) na poczatku byla zupelnie niezrozumiala. Wiecej biegaczy? Zima? Na tym mrozie? A nie latem? what the fuuck? Pojebani?!
Potem przyszlo oswiecenie: postanowienia noworoczne! BINGO!
Zaczynaja biegac zeby zrzucac te swiateczne opony, te piatkowe kebaby, te niedzielne roast obiady! Piwko i crispsy same sie nie straca.........niestety slomiany zapal wygrywa i z przyjsciem wiosny (mysle, ze marzec max) liczba biegaczy na seafroncie wraca do normy.
Trudno, do nastepnego sylwestra......moze i ja cos sobie postanowie na szybko. Bezmyslnie zjebalem rzucajac palenie juz 5 miesiecy temu. Taka okazja przeszla kolo nosa!

No comments:
Post a Comment