Nabralo to w miejscu mojego obecnego bytowania rozmiarow katastrofy jak z filmu 2012 chociaz dop. zaczal sie 2010 i czekaja nas jeszcze conajmniej 2 sezony imprez na Ibizie, z 2 dobre sezony House'a i dwie marne plyty polskiego rocka niesmiertelnego (mozecie sobie tutaj sami wstawic nazwy kapel lub spiewakow, ktorych za takich wlasnie postrzegacie). Zime 24h da sie przezyc. Oglasza sie stan kleski, barykaduje (najlepiej w pubie) i czeka! Az samo przeminie.
Przypomina mi sie scena z angielskiej, jakze by inaczej, komedii "Shawn of the Dead" - atakuja hordy zywych-umarlych? Wal na pub, zatrzaskuj drzwi, racz sie bitterkiem i czekaj na kawalerie.
Kazdy kolejny dzien zdawal sie jednak odwlekac zbawienie, a tym samym awaria zimowa jak stan wyjatkowy, szarzal! To jak nius dnia, jutro jest juz niusem wczorajszym. 5 minutowa gwiazdka skandalu nie moze przeskoczyc na minute szosta etc etc. hit wakacji we wrzesniu pikuje jak polska mysl atomowa..........dno den z ta zima!
Jeszcze gorzej, gdy jak niektorzy twoje wynagrodzenie nie jest odlane w betonie, a Ty wlasnie taki beton wylewasz (lub kujesz, na jedno wychodzi!), i kazdy dzien oddala Cie od komfortu i bilansu na koncie, po ktore tutaj przyjechales. Co robic gdy zima sie ekonomiczne wcina? Ogarnac sie!!!
2 tydzien nawet Rocco nie wytrzyma, wiec i Anglik musi odstawic swego pinta i ruszyc w boj z elementem. Najpierw jednak, zakupy.
Sklepy ze wszystkim i tanio, w stylu TkMaxia, Prajmaniego etc. kurtek zimowych, czapek czy rekawiczek nie maja juz dawno! Nawet w erze kredit krancza i ostrej zimy liczy sie dobry konsumpcyjny charakter spoleczenstwa. :D:D

No comments:
Post a Comment