Z okazji soboty kilka pytan i obserwacji z minionego tygodnia. Dzisiaj: wiara i religia.
Co 10 osoba w tym kraju z ktora mam kontakt, a ze z racji swojej pracy mam kontakt z ok.30-40 osobami dziennie (Nie, nie jestem ankieterem ani Swiadkiem Jehowy) deklaruje jakiekolwiek religious believes, reszta nic. A i ten dziesiaty apostol pewnie klamie, bo pewnie w cos tam kiedys myslal ze wierzyl...
Jakiekolwiek definuje wiec jako wierzenia zawierajace sie w pelnym spectrum, od buddyzmu po bajfal, od katolicyzmu po hare krishna. Co jednak, gdy stojac na czerwonym swietle do przejscia dla pieszych wiesz juz, ze obok czai sie niedowiarek? Baaaa, malo powiedziane, jest ich tam dziewieciu a Ty sam.
Polska w jednej dziedzinie absolutnie przoduje na kuli ziemskiej i w bledzie ten, kto sadzi, ze chodzi o spozycie plynnego kartofla czy tez klotnie sejmowe. Pierwsza dziedzine na zawodostwo przekuli nasi wielcy wschodni sasiedzi, co do drugiej polecam obradu parlamentu Tajlandii.
Chodzi o architekture sakralna. Liczba kosciolow, bazylik i katedr oddawanych do uzytku wiernych rok rocznie w Polsce (swoja droga konia z rzedem temu, kto wyjasni mi kiedys czym one sie od siebie roznia) jest wprost proporcjonalna do liczby kosciolow zamykach w Europie zachodniej. My mnozymy a oni dziela.
Dziela je miedzy te juz zamkniete i ziejace upadkiem, zapuszczeniem i zapomnieniem. Gdzie wyblakla farba luszczac sie ze scian i drzwi wejsciowych przypomina i pustej tacy koscielnej.
Te zaadoptowane, od pomieszczen mieszkalnych, po lokale uzytkowe (przypomina mi sie glosna kiedys w PL sprawa kosciola w Holandii przerobionego na klub nocny), i te na wymarciu.
Przyznaje sie szczerze, w ciagu ostatnich 3 lata w koscielem bylem 3 razy. Slub znajomych nie licze, na Swieta zaciagnela mnie matka. No a ten ostatni raz....ciekawosc. Jak tez modla sie Angole. Coz......modla sie po cichu i chyba jakos zdalnie, bo Ci ktorych spotkalem w kosciele na tradycyjnej popoludniowej mszy w ktoras niedziele modlili sie juz chyba tylko o wygodna trumne lub wolne miejsce w domu spokojnej starosci. Kosciol do ktorego skierowalem swe kroki, biorac pod uwage liczbe wiernych, ktorych przyjmuje w swoim prime-time, moznaby zaaranzowac w ogrodowej szopie. Podsumowujac, wszedlem i zostalem zauwazony. Nowy wierny w spolecznosci duchowej to prawie jak nowy Mesjasz. Chociaz jedyne co zwiastuje to to, ze lokalni ksieza powinni zaczac przyswajac sobie jezyki nowej, powiekszonej wspolnoty europejskiej.
