Friday, 29 January 2010

Religijni emigranci


Z okazji soboty kilka pytan i obserwacji z minionego tygodnia. Dzisiaj: wiara i religia.

Co 10 osoba w tym kraju z ktora mam kontakt, a ze z racji swojej pracy mam kontakt z ok.30-40 osobami dziennie (Nie, nie jestem ankieterem ani Swiadkiem Jehowy) deklaruje jakiekolwiek religious believes, reszta nic. A i ten dziesiaty apostol pewnie klamie, bo pewnie w cos tam kiedys myslal ze wierzyl...
Jakiekolwiek definuje wiec jako wierzenia zawierajace sie w pelnym spectrum, od buddyzmu po bajfal, od katolicyzmu po hare krishna. Co jednak, gdy stojac na czerwonym swietle do przejscia dla pieszych wiesz juz, ze obok czai sie niedowiarek? Baaaa, malo powiedziane, jest ich tam dziewieciu a Ty sam.

Polska w jednej dziedzinie absolutnie przoduje na kuli ziemskiej i w bledzie ten, kto sadzi, ze chodzi o spozycie plynnego kartofla czy tez klotnie sejmowe. Pierwsza dziedzine na zawodostwo przekuli nasi wielcy wschodni sasiedzi, co do drugiej polecam obradu parlamentu Tajlandii.
Chodzi o architekture sakralna. Liczba kosciolow, bazylik i katedr oddawanych do uzytku wiernych rok rocznie w Polsce (swoja droga konia z rzedem temu, kto wyjasni mi kiedys czym one sie od siebie roznia) jest wprost proporcjonalna do liczby kosciolow zamykach w Europie zachodniej. My mnozymy a oni dziela.
Dziela je miedzy te juz zamkniete i ziejace upadkiem, zapuszczeniem i zapomnieniem. Gdzie wyblakla farba luszczac sie ze scian i drzwi wejsciowych przypomina i pustej tacy koscielnej.
Te zaadoptowane, od pomieszczen mieszkalnych, po lokale uzytkowe (przypomina mi sie glosna kiedys w PL sprawa kosciola w Holandii przerobionego na klub nocny), i te na wymarciu.

Przyznaje sie szczerze, w ciagu ostatnich 3 lata w koscielem bylem 3 razy. Slub znajomych nie licze, na Swieta zaciagnela mnie matka. No a ten ostatni raz....ciekawosc. Jak tez modla sie Angole. Coz......modla sie po cichu i chyba jakos zdalnie, bo Ci ktorych spotkalem w kosciele na tradycyjnej popoludniowej mszy w ktoras niedziele modlili sie juz chyba tylko o wygodna trumne lub wolne miejsce w domu spokojnej starosci. Kosciol do ktorego skierowalem swe kroki, biorac pod uwage liczbe wiernych, ktorych przyjmuje w swoim prime-time, moznaby zaaranzowac w ogrodowej szopie. Podsumowujac, wszedlem i zostalem zauwazony. Nowy wierny w spolecznosci duchowej to prawie jak nowy Mesjasz. Chociaz jedyne co zwiastuje to to, ze lokalni ksieza powinni zaczac przyswajac sobie jezyki nowej, powiekszonej wspolnoty europejskiej.

Sunday, 24 January 2010

jak donosza statystyki


Mialem dzisiaj okazje sprawdzic sie w zupelnie nowej roli. Ale od poczatku. Jak donosza statystki (czytaj namolny onet.EU, ktory pomimo usilnych mych prob zmiany na onet.PL, dalej mi sie laduje z butami w zycie internetowe) co 4 dziecko urodzone w Londynie krewnych ma nad Wisla. Polakow najmniejszego kalibru w Zjednoczonym Krolestwie przybywa i chyba juz kazdy ma znajomych, ktorzy staneli przed dylematem Jacek czy Jack, Roza czy Rose. O ile sam nie jest ojcem/matka na emigracji. Ja nie jestem, a dylemat moj inny.
Co kupic dziecku na pierwszy prezent (isc z pustymi nie wypada)??

Plec: dziewczynka, wiek:2 tygodnie, imie: niewazne w tym temacie. Kubka z imieniem nie planuje kupowac. Nie uniesie bidula mala.

Razem z wiernym kompanem mym Wojciechem (rowniez nierozplodzony na chwile obecna) ruszylismy do niezawodnego H&M. Ubierasz kontynenty? Dopomoz i tym razem!

I tutaj pojawia sie kolejna dygresja, ktorymi stoi ten post. Jezeli ktos pamieta film o trzech facetach i dzieku (Tom "Magnum" Selleck, Steve Gutenberg i ten trzeci) wie, ze rwanie babek ino na dziecko (ewent. psa- wariant parkowy). A ha! Nie trzeba jednak kupowac kury zeby miec jajka! :D:D:D
I bez dziecka sie da.....wystarczy w sklepie z dzieciecymi gadzetami wykazac sie absolutnym brakiem wiedzy, wyczucia i umiejetnosci myslenia gabarytowo przestrzennego!

Stwierdzam, ze ekspedientki w sklepach z zabawkami i ubrankami dziececymi dobierane sa wedlug ewidentnego klucza. One maja wzbudzac w klientach mysli o rozplodzie!!!
Meskich klientach, chociaz, wroc, to Brighton w koncu....

Wednesday, 13 January 2010

Noworoczne odarcie ze zdrowegu rozsadku

Dla jednych nowy rok to kolejna czerwona data w kalendarzu, a tym samym okazja do tradycyjnej noworocznej najebki byle gdzie (tradycyjne pod chmurka z flaszka taniego szampanowca) , byle z kim (ej zeby jeszcze pamietac jego/jej imie dnia drugiego), byle jak....no jakos trzeba tak?


Dla innych to nic nie znaczy, kupuje nowy notatnik osobisty vel. organizer i jak co roku przysiegam sam sobie, ze bede go aktualizowal, zapisywaj sobie wszystkie TO DO, zagladal tam, by pamietac.

Co jednak zrobic, gdy nie dosc ze to coroczne gowno, dzieki Bogu darmowe, lezy na polce, stole, biurku, a ja srednio raz na 2 miesiace przypominam sobie o jego istnieniu i wtedy mam ochote wpisac tam jak najwiecej sie da za jednym zamachem. Ze niby nie daje dupy, pamietam, zapisuje, organizuje sie i w ogole jestem profi i cacy. A gowno, nie jestem. Organizer nie dla mnie. Ale ze ma nowy na 2010 to chociaz pamietam jaki mamy rok.

Ci bardziej natchnieni maja inny hype! Postanowienia noworocznej, New Years Resolutions. Zupelnie osobiste, lub powtarzanej kazdemy w kolejce do baru tuz po polnocy, gdy peak juz minal i zostalo jedno, najebac sie szybciutko i off we go na afterek. Ewakuuj sie z klubu.

Tresc postanowienia niewazna, osobiste? Bzdura! Panuje chyba przekonanie, ze im wiecej razy powtorzy sie jego tresc nabierze ono mocy sprawczej. Co wypowiedziane staje sie rzeczywiste!

Rzucilem palenie,coz dobrze dla Ciebie, zle dla Philipa Morrisa, Nie jem wiecej fast-foodow (przy wadze 130 kg to jak zero fajki przy raku z przerzutami...too late! Nie zdradasz juz swojej panny, no to kolega przejmie kochanke. Recycling kultury w nowej odslonie! :D

Tuz po nowym roku wzrasta ponoc liczba osob uprawiajacych jogging na najlepszej do tego trasie wiodacej wzdluz wybrzeza. Sam nie poczynil bym tej obserwacji nawet za milion lat, bo sam nie biegam. Podsunieta mi przez znajomego (zapalonego biegacza) na poczatku byla zupelnie niezrozumiala. Wiecej biegaczy? Zima? Na tym mrozie? A nie latem? what the fuuck? Pojebani?!
Potem przyszlo oswiecenie: postanowienia noworoczne! BINGO!
Zaczynaja biegac zeby zrzucac te swiateczne opony, te piatkowe kebaby, te niedzielne roast obiady! Piwko i crispsy same sie nie straca.........niestety slomiany zapal wygrywa i z przyjsciem wiosny (mysle, ze marzec max) liczba biegaczy na seafroncie wraca do normy.

Trudno, do nastepnego sylwestra......moze i ja cos sobie postanowie na szybko. Bezmyslnie zjebalem rzucajac palenie juz 5 miesiecy temu. Taka okazja przeszla kolo nosa!



Tuesday, 12 January 2010

English winter wonderland

Zima dalej trzyma w wiekszosci miejsc na polnocnej polkuli. Niektore radza sobie z tym zupelnie dobrze (te przywykle do zimna, gdzie ludzie raczej kumaja, gdyz dane im bylo przynajmniej kilka lat doswiadczenia z temperaturami below zero) lub zupelnie zle (patrz UK, Irlandia, UK).


Nabralo to w miejscu mojego obecnego bytowania rozmiarow katastrofy jak z filmu 2012 chociaz dop. zaczal sie 2010 i czekaja nas jeszcze conajmniej 2 sezony imprez na Ibizie, z 2 dobre sezony House'a i dwie marne plyty polskiego rocka niesmiertelnego (mozecie sobie tutaj sami wstawic nazwy kapel lub spiewakow, ktorych za takich wlasnie postrzegacie). Zime 24h da sie przezyc. Oglasza sie stan kleski, barykaduje (najlepiej w pubie) i czeka! Az samo przeminie.

Przypomina mi sie scena z angielskiej, jakze by inaczej, komedii "Shawn of the Dead" - atakuja hordy zywych-umarlych? Wal na pub, zatrzaskuj drzwi, racz sie bitterkiem i czekaj na kawalerie.

Kazdy kolejny dzien zdawal sie jednak odwlekac zbawienie, a tym samym awaria zimowa jak stan wyjatkowy, szarzal! To jak nius dnia, jutro jest juz niusem wczorajszym. 5 minutowa gwiazdka skandalu nie moze przeskoczyc na minute szosta etc etc. hit wakacji we wrzesniu pikuje jak polska mysl atomowa..........dno den z ta zima!

Jeszcze gorzej, gdy jak niektorzy twoje wynagrodzenie nie jest odlane w betonie, a Ty wlasnie taki beton wylewasz (lub kujesz, na jedno wychodzi!), i kazdy dzien oddala Cie od komfortu i bilansu na koncie, po ktore tutaj przyjechales. Co robic gdy zima sie ekonomiczne wcina? Ogarnac sie!!!

2 tydzien nawet Rocco nie wytrzyma, wiec i Anglik musi odstawic swego pinta i ruszyc w boj z elementem. Najpierw jednak, zakupy.
Sklepy ze wszystkim i tanio, w stylu TkMaxia, Prajmaniego etc. kurtek zimowych, czapek czy rekawiczek nie maja juz dawno! Nawet w erze kredit krancza i ostrej zimy liczy sie dobry konsumpcyjny charakter spoleczenstwa. :D:D